http://facebook.com/CampRestCom
Police Lamborgini

Zagraniczne mandaty przyjdą za nami do Polski

Od listopada wchodzą w życie nowe przepisy. Polska wkrótce zacznie wdrażać automatyczny system wymiany informacji z innymi krajami UE o samochodach, których kierowcy uczestniczyli w przestępstwach bądź wykroczeniach drogowych. To efekt wejścia w życie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ułatwień w zakresie transgranicznej wymiany informacji dotyczących przestępstw lub wykroczeń związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Teraz też nasi rodacy za granicą nie są bezkarni, ale wiadomo, że bywa różnie. Wiemy z autopsji, że zdjęcia np. z niemieckich fotoradarów nie zawsze docierają. Póki co system wymiany danych o kierowcach działa dość kiepsko. Każdy kraj może co prawda zwrócić się o pomoc w celu ustalenia miejsca pobytu osoby, która ma niezapłacony mandat, ale w praktyce to nie działa.

Jednak niedługo trzeba będzie bardziej uważać. Co ciekawe – podobno za naszą granicą rodacy za kółkiem pokornieją. Kierowcy ściągają nogę z gazu, jadą ostrożnie i przestrzegają przepisów, bo wiadomo, że z niemieckim czy austriackim policjantem nie ma dyskusji. Co więcej, w wielu krajach funkcjonariusze nie wypisują cudzoziemcom mandatów kredytowych, lecz kasują grzywnę lub kaucję od razu.

Przykłady tego, co może nas spotkać, podaje Dziennik Zachodni. Rekordową karę za przekroczenie prędkości o 80 km sąd wymierzył kierowcy w Holandii. Stracił prawie dwa miliony, bo prócz mandatu odebrano mu bugatti. W Szwajcarii mercedesa stracił także pewien Szwed za przekroczenie prędkości o... 50 km. Razem z mandatem kara wyniosła ok. 830 tys. euro. A za przekroczenie prędkości o 30 km w centrum Helsinek od kierowcy zażądano 170 tys. euro.

Teraz w Austrii, Niemczech, Słowacji, Hiszpanii, Włoszech czy Słowenii trzeba płacić mandat od ręki, a w razie odmowy funkcjonariusz może zatrzymać nam paszport i skierować sprawę do sądu.

Co ważne, w Chorwacji policja ma prawo zatrzymać prawo jazdy zagranicznemu kierowcy, jeśli ten prowadzi auto bez okularów bądź nie stosuje się do innych zaleceń lekarzy. Mandaty za jazdę po alkoholu zaczynają się od kwoty 600 CHF, a przy stężeniu alkoholu powyżej 0,08% ich wysokość zaczyna być naliczana w tzw. systemie dziennym, uzależnionym od zarobków kierowcy. Taki system obowiązuje też w Austrii – pisze Dziennik.

Dlatego, żeby uniknąć kłopotów, trzeba sprawdzić, jakie przepisy ruchu drogowego obowiązują na terenie krajów, przez które będziemy przejeżdżać. Wszystkie niezbędne informacje znajdziecie w naszym dziale PRZEPISY RUCHU DROGOWEGO.

Komentarze