http://facebook.com/CampRestCom
Teddy Bear

Dzieci i choroba lokomocyjna

Jak odpowiednio przygotować się do długiej podróży, gdy jedzie z nami dziecko cierpiące na chorobę lokomocyjną? Co ze sobą zabrać i jak mu pomóc bez konieczności faszerowania go medykamentami?

"Mamo, daleko jeszcze?" to nie jedyna rzecz, która może uprzykrzać naszą podróż. Jest jeszcze inna – o wiele gorsza, tym bardziej, kiedy dotyczy naszej pociechy. Kinetoza, czyli inaczej choroba lokomocyjna, to przypadłość dręcząca i dzieci, i dorosłych. Na szczęście jest kilka skutecznych sposobów walki z tą dolegliwością.

Przyczyną występowania mdłości, znużenia, ogólnego zmęczenia, a także wzmożonego pocenia się i zawrotów głowy są problemy z rozbieżnością sygnałów, jakie docierają do mózgu pasażera pojazdu. Organizm nie może odnaleźć się w sytuacji, w której błędnik przekazuje mózgowi informacje, że ciało jest w spoczynku, a oczy rejestrują fakt przemieszczania się (zmieniające się krajobrazy za oknem). Dodatkowo dziecko cierpiące na chorobę lokomocyjną może czuć się gorzej, gdy samochód posiada słabą wentylację. Mdłości może wywoływać także zapach spalin.

Jak przygotować dziecko do podróży?

Dzień, w którym zamierzamy ruszyć w drogę, najlepiej rozpocząć od lekkostrawnego posiłku. Przygotowujemy maluchowi, przykładowo, kanapkę z delikatną wędliną i herbatę (lekko osłodzoną). Najlepiej zrezygnować z nabiału. Podajemy mu śniadanie około godzinę przed wyjazdem.

Jak już zostało powiedziane wyżej, kinetozę, a raczej związane z nią dolegliwości, wywołuje sprzeczność danych, jakie otrzymuje mózg. Żeby im zapobieć, można posadzić dziecko z przodu – rzecz jasna w foteliku. Mijany krajobraz jest postrzegany zupełnie inaczej, gdy potomek może oglądać go z przodu, nie w postaci "uciekających" drzew.

Podczas podróży

Dobrym pomysłem na przechytrzenie choroby lokomocyjnej jest rezygnacja z jedzenia podczas jazdy. Na spożycie kanapki, wypicie soczku itp. czas będzie w trakcie postoju, a te w przypadku podróży z dzieckiem będą częste.

Dodatkowo rodzice mogą zająć uwagę malucha różnymi zabawami – tu ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Nie zapominajmy o zabraniu ze sobą kilku ulubionych pluszaków, by czuł się bardziej pewnie, mimo nowych wrażeń.

W drogę!

Dzięki takiemu postępowaniu nasz kilkulatek może przejechać z nami nawet długą podróż bez dolegliwości. Oczywiście, może się zdarzyć niemiły wypadek i należy się z tym liczyć. Jeżeli dziecko zaczyna robić się coraz bardziej rozdrażnione i marudne, może tym samym alarmować o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Wtedy najlepiej od razu poszukać miejsca na postój. Jeżeli nie zdążymy, pomocą posłuży nam przygotowany specjalnie na taką okoliczność zestaw awaryjny w postaci czystego kompletu ubrań, nawilżanych chusteczek, rolki papieru toaletowego, a także butelki wody mineralnej i reklamówki na brudną odzież.

Choroba lokomocyjna to nie koniec świata. Można ją pokonać, a na pewno przechytrzyć.

Komentarze

Ziemowit
2014.03.12 15:53
Moja mama gdy byłem dużo młodszy też stosowała tą technikę co Pani Jadwiga. Na mnie zawsze działała.
Jadwiga007
2014.03.12 15:29
Moim dzieciom zaklejam pępek zwykłym plastrem. Praktykuje to od lat i działa.
Więcej