http://facebook.com/CampRestCom
Sky Tower Bangkok

Bangkok

Bangkok zachwyca i oszałamia od pierwszego postawienia stopy na tajskiej ziemi. Uderza w opuszczających samolot turystów nowoczesnością lotniska, by zaraz potem oczarować go spokojem i wykwintnością świątyń. Następnie ogłusza go gwarem wąskich uliczek wypełnionych ludźmi, straganami i rikszami tuk tuk, by ukoić go widokiem płynącej leniwie rzeki. Jest kwintesencją azjatyckości, pulsuje życiem, oburza i zachwyca jednocześnie.

Wrażenie bujności architektury miasta to po części zasługa jej… chaotyczności. Bangkok jest poprzecinany kanałami, przez co niekiedy nazywany jest „Wenecją Wschodu”. Nie ma jednego ściśle określonego centrum, a środek stanowi Rattanakosin – wyspa z licznymi atrakcjami Starego Miasta. Turyści zapewne zawitają też do przypominającej Szanghaj dzielnicy Chinatown oraz dzielnicy indyjskiej Pahurat. Praktycznie za każdym zakrętem wkraczamy w inny świat.

Miasto świątyń

Ci, którzy przyjechali do Bangkoku w poszukiwaniu oczyszczenia umysłu i zapoznania się ze słynnymi, kapiącymi bogactwem zdobień świątyniami, będą zachwyceni. Pierwsze miejsce zajmuje, oczywiście, najsłynniejsza, najwspanialsza i najbardziej zachwycająca Świątynia Szmaragdowego Buddy (Wat Phra Kaew), będąca częścią Wielkiego Pałacu Królewskiego. To właściwie nie świątynia, a ogromny kompleks świątynny, na który składają się pałace z lśniącymi w słońcu kopułami, zdobionymi filarami i ostro przebijającymi niebo złotymi hakami. Zachwyca każda z licznych bogato zdobionych kaplic, każda mozaikowa kolumna. Nie ma w Bangkoku, ba, w całej Tajlandii, drugiego tak przepełnionego przepychem i kunsztem architektonicznym miejsca.

W centrum kompleksu znajduje się bot – świątynia z ogromną salą z sześciorgiem drzwi pilnowanych przez lwy. W środku, wśród przepysznych zdobień i fresków, na wspaniałym tronie zasiada dostojny Budda. Jego postać jest przyodziana w szatę stosowną do pory roku – np. w porze deszczowej nosi szatę złoconą. Mimo niewielkich rozmiarów (75 cm wysokości) figura znajdująca się na wielostopniowym ołtarzu stanowi jedno z najważniejszych w całym kraju przedstawień Oświeconego. Dla turystów wizyta w Wat Phra Kaew jest głównym punktem na liście atrakcji, które należy zobaczyć, natomiast dla Tajów to najważniejsza świątynia w Tajlandii, miejsce modlitw i skupienia.

Godna uwagi jest także Świątynia Świtu (Wat Arun), stojąca przy zachodnim brzegu rzeki Menam. Można się do niej dostać łodzią ekspresową lub promem. Wielu określa ją symbolem Bangkoku, co nie może dziwić – nie jest tak okazała jak Wat Phra Kaew, ale budzi podziw oryginalnością konstrukcji, strzelistością i dbałością o detale. Jej wysmukłą wieżę o wysokości 104 metrów widać z daleka, podobnie jak cztery mniejsze wieżyczki, których wysokość wynosi od 80 do 85 metrów. Ściany głównego prangu (wieży) upiększają kunsztowne zdobienia z tłuczonej porcelany. Podobne motywy dostrzeżemy na chińskich posągach otaczających świątynię. Im bardziej się przypatrujemy, tym więcej dostrzegamy zachwycających szczegółów w biegnących po elewacji kwiatowych wzorach i podtrzymujących konstrukcję figurach. Zmęczenie oczu nadmiarem motywów i barw może podpowiadać nam, że to przesyt wpadający w kicz, jednak nie słuchajmy go.

Khao San Road nigdy nie śpi

W centrum miasta znajduje się krótka, ale niezmiernie gwarna uliczka – Khao San Road. Tutaj naprawdę warto pilnować portfela. Nie chodzi bynajmniej o kradzieże, lecz o to, iż Tajowie stwarzają turystom niezliczoną ilość okazji do zakupu, namawiając i zachęcając czasem aż do przekroczenia poziomu namolności. Osoby mające problem z asertywnością mogą zauważyć u siebie zjawisko „dziurawego portfela” – pieniądze będą wypływać z niego ciurkiem i ani się nie obejrzą, kiedy zostanie w nim jedynie kilka satangów.

Na tej tętniącej życiem uliczce wytargujemy koszulkę, zjemy danie, którego składu lepiej nie sprawdzać (będziemy spać spokojniej), a także spotkamy wiele osób oferujących tanie noclegi. Mieści się tu wiele biur podróży, więc to dobry punkt wypadowy do dalszych wypraw. Wokół gwarnej Khao San Road toczy się nocne życie miasta – nie sposób zliczyć wszystkich mieszczących się tu pubów, knajp, kawiarenek i klubów muzycznych. Nie brak również salonów masażu, a ktoś, kto lubi porwać się spontanicznym pomysłom, może opuścić ten pełen zgiełku rejon z mniej lub bardziej oryginalnym tatuażem. Aż trudno uwierzyć, że zaledwie 1 km dalej znajduje się miejsce zupełnie inne – Świątynia Szmaragdowego Buddy.

Koszulki, pamiątki i… operacje zmiany płci

Pół żartem pół serio na forach podróżniczych przewija się temat dość dla niektórych kontrowersyjny – duża liczba transwestytów i transseksualistów oferujących swoje towarzystwo przyjezdnym. Jak pisze jeden z internautów, „można tu wypić kilka przepysznych drinków z Tajami, trzeba tylko uważać, bo dziewczynka może wcale nie być dziewczynką”. Nie sposób zaprzeczyć, że takie rzeczy mają miejsce, każdy może z tego wyciągnąć samodzielne wnioski. Tajlandia to lider turystyki medycznej, a wśród usług oferowanych przez tutejszych chirurgów ogromnym powodzeniem cieszą się właśnie operacje zmiany płci. Chętni przyjeżdżają z całego świata, tym bardziej, że w Bangkoku znajduje się jeden z najbardziej nowoczesnych prywatnych szpitali w kraju – Bumrungrad International Hospital.Zatem można przewrotnie powiedzieć, że tak często spotykane osoby trans stanowią swego rodzaju reklamę.

Reasumując, Bangkok to miasto wielu możliwości. Każdy znajdzie tu to, czego szuka – jakkolwiek to brzmi. Pewne jest to, że nie damy rady poznać wszystkich jego atrakcji w weekend, a nawet w tydzień. Możemy tu zakończyć wypowiedzią jednej z użytkowniczek forum poświęconego turystyce: „Po trzech miesiącach albo stąd uciekniesz i już nie wrócisz, albo tak się zakochasz, ze już nie będziesz mógł bez niego żyć.

All Season Plaza Bangkok Wat Ratchanatda Bangkok Swiatynia Bangkok Grand Palace Bangkok  Sky Tower Bangkok New Years Bangkok Temple Wat Arun Bangkok

Komentarze