http://facebook.com/CampRestCom
Wyspa lodu i dymu – Islandia

Wyspa lodu i dymu – Islandia

Spacer po Księżycu

A może by tak pozwiedzać miejsca, o których wie niewielu ludzi, a jeszcze mniej miało szansę ujrzeć je na własne oczy? Zobaczyć krajobrazy iście księżycowe – surowe, nagie przestrzenie wyglądające jak nietknięte ręką człowieka. Dla miłośników feerii kolorów i bujnej roślinności ciepłych krajów wizja takiej wycieczki niekoniecznie jest atrakcyjna. Jednak dla tych, którzy lubią poznawać nowe, metaforyczny spacer po Księżycu będzie niezapomnianym przeżyciem. Polacy mogą przebywać na wyspie bez konieczności posiadania wizy – wystarczy mieć ze sobą paszport lub nowy dowód osobisty.

Wspomniane surowe przestrzenie i niesamowite widoki można znaleźć na Islandii, ale nie jest to, niestety, podróż na każdą kieszeń. Można dotrzeć na wyspę samolotem lub promem i żadna z tych opcji nie jest tania, ale jeśli kogoś stać na odwiedzenie tego magicznego zakątka, nie będzie żałował wydanych pieniędzy. Ceny tygodniowych wycieczek zaczynają się od niecałych 3 tys. euro – w koszt wliczony jest rejs promem w dwie strony dla 2 osób i ich pojazdu, nocleg w kabinie z WC plus 7 noclegów na wyspie. Prom kursuje z duńskiego Hirsthals do islandzkiego Seydisfjördur, po drodze zatrzymując się na Wyspach Owczych. Podczas niektórych rejsów można zejść na ląd i zwiedzić okolicę. Przy samodzielnej organizacji podróży można ograniczyć koszty, ale i tak lwią część opłat zajmie rejs promem. Poza tym niespecjalnie zaoszczędzimy na jedzeniu – nie można go wwozić na wyspę.

Księżycowy krajobraz w oknie restauracji

Jeśli mowa o jedzeniu, warto skosztować islandzkiej kuchni opartej na nabiale i zbożu oraz rybach i jagnięcinie. Dania z ryb nie są zbyt drogie w odróżnieniu od mięsnych (z wyjątkiem baraniny i jagnięciny), a przy tym są wyborne. Poznamy znakomite śledzie i potrawy z dorsza, łososia, pstrąga, soli i wielu innych gatunków ryb. Jeśli ktoś ma odwagę spróbować miejscowych specjałów, może zamówić marynowany łeb barani lub wędzone jądra baranie (Sursadir hrutspungar). A jeśli ma odwagę i jednocześnie porządny katar, może skusić się na sfermentowane mięso rekina – słynny hakarl. Ewentualnie może przygotować się do degustacji tego dania dzięki wysokoprocentowej wódce (svarta daudi, czyli „czarna śmierć”).

Wybierając się na Islandię, najlepiej mieć własny pojazd i to z napędem 4x4. W przeciwnym wypadku podróżujący będą musieli zrezygnować z dużej części atrakcji znajdujących się na wyspie, ponieważ zwyczajnie nie dadzą rady dostać się do nich przez interior pełen kamienistych dróg i brodów (przejazdów przez rzekę). Niezależnie od pory roku, w której się odwiedza wyspę, należy być przygotowanym na nagłe zmiany pogody. Trzeba wziąć ze sobą porządną kurtkę chroniącą przed wiatrem i deszczem, ciepłe buty, czapkę, szalik i rękawiczki i okulary przeciwsłoneczne. Podczas zwiedzania wyspy najlepiej ubierać się na cebulkę, by uniknąć problemów związanych z kaprysami aury.


Wulkany, kratery, brody i kamienie

Wyspę można objechać w ciągu 2 dni (np. jadąc Ring Road, czyli drogą numer 1), ale w pełni zasługuje na poświęcenie jej więcej uwagi. Ważnym punktem wycieczki jest Askja, wielki wulkan z mieszczącym się w kraterze jeziorem, które powstało po erupcji w 1875 roku. To najgłębsze jezioro Islandii, przyciągające co roku wielu turystów. Wulkan znajduje się w centralnej części wyspy, w masywie wulkanicznym Krafla. Naukowcy od jakiegoś czasu informują o ociepleniu wody w jeziorach, co może znaczyć, iż w przyszłości Aksja ponownie się zbudzi. Uczeni nie mają też wątpliwości, że kwestią czasu jest erupcja innego islandzkiego wulkanu, Katla. Jest 10 razy większy od wulkanu Eyjafjallajökull, który w 2010 roku sparaliżował europejski ruch lotniczy.

Dużą atrakcją wyspy jest również Jezioro Myvatn zwane „jeziorem much” przez wzgląd na roje dokuczliwych muszek, które przyciąga do zbiornika dwutlenek węgla. Od Seyðisfjörður dzieli je niecałe 200 km. Okolica zbiornika jest niesamowita, począwszy od koloru ziemi i skał, a skończywszy na roślinności. Niedaleko jeziora ciągną się tereny przypominające nie krajobraz Księżyca, a piekieł – Hverarönd. To obszar geotermalny usiany bulgoczącymi siarkowymi błotami i otworami w ziemi, z których co rusz bucha gorąca para. To miejsce niesamowite, ale bynajmniej nie nadaje się na romantyczną randkę. Szczególnie wrażliwym nosom trudno znieść siarkowe opary.

Magia wodospadów

Pełne romantyzmu są za to islandzkie wodospady. Nie tylko jest ich wiele, ale są potężne w porównaniu z europejskimi. Nie bez powodu tutejszy gigantyczny Dettifoss nazywany jest Niagarą Europy – spada z progu o szerokości 100 metrów i wysokości 45, z hukiem przelewając hektolitry wody, by wtłoczyć je do leżącego niżej 27-metrowego wodospadu Hafragilsfoss. Podziw wzbudza również kaskadowy Gullfoss, czyli słynne „Złote Wodospady”. Wokół niego mieści się wiele hoteli i punktów widokowych, a w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się park narodowy. Gullfoss jest położony w południowo-zachodniej części kraju, więc można go zobaczyć przed zwiedzaniem Reykjaviku.

Rejon wokół stolicy Islandii obfituje w atrakcje turystyczne, dotyczy to zwłaszcza półwyspu Reykjanes. Mieści się na nim prawdziwa perła wyspy – Bláa Lónið, czyli Błękitna Laguna. To słynne uzdrowisko leżące w obszarze geotermalnym, w którym można skorzystać z kąpieli w gorących źródłach bogatych w minerały. Kurort jest wyjątkowo lubiany przez osoby cierpiące na choroby skóry.

Turyści, którzy chcą się zatrzymać w okolicy, mogą wybrać ofertę Reykjavík Campsite (Tjaldsvæðið Laugardal), 5-gwiazdkowego kempingu leżącego 3 km od centrum stolicy. Nocleg 1 osoby kosztuje na nim 1.400 ISK (ok. 36,5 zł), natomiast dostęp do prądu wiąże się z opłatą w wysokości 900 ISK/dziennie. A do tego, że warto zatrzymać się na półwyspie, nikogo nie trzeba przekonywać. Okolica jest piękna, niesamowita, a krajobrazy niespotykane nigdzie indziej. Dzięki masie wspomnień zdobytych na Islandii rejs powrotny nie będzie się nam dłużył.

Wyspa lodu i dymu – Islandia Wyspa lodu i dymu – Islandia Wyspa lodu i dymu – Islandia

Komentarze